fbpx
Majka Lipiak

Tysiące kilometrów zrobionych pociągiem lub samochodem i setki tych przebytych między kuchnią a pokojem, żeby zebrać myśli. Suchość w ustach, ścisk w żołądku i ogólna niechęć (żeby już nie wchodzić w szczegóły) ze strony układu pokarmowego. Na szybko robione prezentacje, które mają lepiej zilustrować to, co chcę powiedzieć. A potem góra kilka lub kilkadziesiąt minut i po wszystkim. Wystąpienia publiczne, choć je lubię, kosztują mnie bardzo dużo czasu i energii. A jednak bez wahania zawsze się na nie zgadzam.

Dlatego ostatni tydzień upłynął mi zdecydowanie pod znakiem wystąpienia i spotkania w Nowym Sączu, w którego trakcie mogłam podyskutować z Panem Krzysztofem Michałkiewiczem, wiceministrem i pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych i uderzyć do „samej góry” z przesłaniem o potrzebie usunięcia terminu “niezdolny do pracy” z orzeczeń o niepełnosprawności*.

 

Majka Lipiak rozmawiająca z wiceministrem i pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych Panem Krzysztofem Michałkiewiczem.

 

W takich sytuacjach przypominam sobie pytanie, które usłyszałam już chyba tysiące razy: czy te wystąpienia w mediach coś Wam dają?. Trudno mi stwierdzić, czy częściej padało ono z ust osób żywo zainteresowanych efektywnością tej formy promocji, czy raczej tych sceptycznie nastawionych do PR-u i marketingu, poddających w wątpliwość sens działań na tym polu (głównie w wymiarze wpływu na sprzedaż).

Raz usłyszałam nawet: “Po co Ci ten kolejny wywiad?“. To pytanie padło od koleżanki, gdy rzeczywiście mimo totalnego zmęczenia jechałam do Artura na zdjęcia i wywiad do cyklu „Kobieta Tiny”.

Przez ostatnie 2 lata przypominam sobie tylko jedną sytuację, w której faktycznie odmówiłam wywiadu. Poza tym jednym przypadkiem konsekwentnie z radością i ekscytacją razem z Arturem jako frontmeni Leżę i Pracuję współpracowaliśmy z mediami.

Trudno je wszystkie wypisać, ale było to na pewno kilkadziesiąt programów, portali i tytułów, w tym: Pytanie na Śniadanie, Teleexpress, Wiadomości TVP, Magazyn Ekspresu Reporterów, Kopalnia Reportaży, Dzień Dobry TVN, Wysokie Obcasy, Antyradio, My Company, ONET, InnPoland, PulsHR, Tina, Fakt, Uroda Życia, Euronews, Wprost, Silesion, Dziennik Zachodni, Nasze Miasto, Radio Katowice, Czwórka, Marketer+, Nowy Marketing, Marketing i Biznes, ngo.pl, Aleteia, Gość Niedzielny itd. 

Oprócz tego dziesiątki wystąpień na konferencjach takich jak: Future of Work Sieci Przedsiębiorczych Kobiet, TEDxKatowice, Ogólnopolskie Forum Ekonomii Społecznej i Solidarnej, Social Media Week Warsaw, Welconomy i inne.

Po co to wszystko?

Ano po to, żeby konsekwentnie przez przykład Leżę i Pracuję odczarowywać niepełnosprawność, promować przedsiębiorczość społeczną i lobbować na rzecz wzmocnienia pozycji osób z niepełnosprawnością na rynku pracy.

W październiku miną dwa lata od rejestracji Fundacji Leżę i Pracuję w KRS-ie. Dwa lata temu nie sądziłam, że będę mogła w imieniu swojego zespołu zwrócić się bezpośrednio do „samej góry” w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z konkretnym przesłaniem: usuńmy termin „niezdolny do pracy” z orzecznictwa o niepełnosprawności.

Kiedy patrzę wstecz, dostrzegam, że do tego miejsca doprowadziły nas konsekwencja we współpracy z mediami i udział w wystąpieniach publicznych. 

To właśnie na takim „kolejnym wydarzeniu” wśród publiczności pojawił się pan Wiceminister, a miesiąc później otrzymaliśmy zaproszenie do wystąpienia wraz z nim i dwoma innymi przedsiębiorstwami społecznymi w jednym panelu. Wbrew pozorom na pewno łatwiej było mi więc wydeptywać przez dwa lata kroki we własnej kuchni niż iść na piechotę z Katowic do Warszawy. 

 

Goście zaproszeni na Konferencję prowadzący dialog na scenie.

 

*termin ten jest mylący, ponieważ sugeruje, że osoba ze znaczną niepełnosprawnością fizyczną nie może/nie wolno jej pracować, co jest nieprawdą. Jestem przekonana, że zdecydowana większość pracodawców zapoznając się z CV osoby z niepełnosprawnością i dołączonym do niego orzeczeniem, które mówi o „niezdolności do pracy”, nie będzie miało czasu, by zagłębić się w temat i stwierdzi, że ta osoba po prostu nie może pracować. 

Zamiast tego rekomenduję użycie terminu „zdolny do pracy” i uzupełnienie go o wytyczne dla pracodawcy dot. dostosowania stanowiska, np. „zdolny do pracy przy komputerze, jeśli zaopatrzony zostanie w urządzenie do sterowania komputerem za pomocą wzroku” albo „zdolny do pracy biurowej, jeśli zapewnione zostanie wsparcie asystenta przy czynnościach X, Y, Z”. Wzmacniajmy pozytywnie, skupiajmy się na tym, co możemy, a nie na tym czego nie możemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content